Norweskie fiordy

Kierunek: Norwegia – przeprowadzka do Norwegii w praktyce

Decyzja zapadła, czas ruszać w drogę. Jeżeli przyjąć, że każda podróż to wyzwanie, moja była WIELKIM WYZWANIEM. Przecież to PRZEPROWADZKA DO NORWEGII! Świadomość, że wyjeżdżam „na zawsze” i zostawiam w Polsce wszystko to, co dla mnie najważniejsze – rodzinę, znajomych i to – o co w Polsce nie jest łatwo – cudowną pracę – sprawiały, że było mi po prostu źle.

Dnia wyjazdu nie wspominam dobrze. W zasadzie zapamiętałam tylko łzy w oczach Matki i to, że rozpuszczały me serce niczym wrzątek wrzucone do niego kostki lodu. I tak oto lokalna patriotka zakochana w Mazurach i w Polsce, orędowniczka stabilizacji, wielka przeciwniczka życiowych zmian i tchórz w jednej  osobie – przeprowadziła się do Norwegii. I to z jakiego powodu? Za facetem?! Sama nie mogłam w to uwierzyć, to było do mnie niepodobne. Owszem, w głębi duszy cieszył mnie fakt, że nie w pogoni za koroną norweską (przez niektórych nazywaną monetą z dziurką :) opuściłam Polskę, jednak o wiele bardziej martwiło mnie to, jak wiele zostawiam. W imię czego? Tak, wiem, miłość jest ważna, o miłość trzeba dbać i pielęgnować… Tylko dlaczego ja?? Dlaczego kosztem osób mi bliskich? Dlaczego kosztem mojej pracy…

Moje wewnętrzne „ja” tupało nóżkami niczym zbuntowane dziecko. Ileż to nocy nieprzespanych, ileż myśli i rozmów ze sprawcą całego zamieszania. Niestety, zdawałam sobie sprawę z tego, że Norweg* miał rację, przekonując mnie, bym to ja przeprowadziła się do Niego, nie odwrotnie. Co gorsza – moi bliscy jednogłośnie twierdzili, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Nie miałam zbyt wielu kontrargumentów. Poddałam się. „W końcu to nie koniec świata, a i samoloty nie takie drogie” – dodawałam sobie otuchy.

* Norweg czyli mój polsko – norweski Niemąż i sprawca zamieszania w jednej osobie – gwoli wyjaśnienia :)

Mój lot do Norwegii

Ostatnie spojrzenie na polskie wybrzeże… Przeprowadzka do Norwegii.

Myśl o, jak również sama przeprowadzka do Norwegii, były straszne. Pierwsze wrażenia z pobytu w nowym miejscu – już nie…

O tym, że Norwegia to zapierające dech w piersiach krajobrazy, nieskazitelna przyroda, życzliwi – chodź nieco powściągliwi w okazywaniu emocji – ludzie, miałam okazję przekonać się już rok wcześniej – podczas babskiego wypadu (z przyjaciółką) na podbój fiordów. To była moja pierwsza wizyta w Norwegii i już wtedy wiedziałam, że nie ostatnia. Zresztą sami popatrzcie dlaczego…

Norweskie fiordy

Niewielka wioska Ramsøy na zboczu Nærøyfjorden

Niebawem opiszę, to co się w trakcie wycieczki działo, tymczasem wracając do tematu… Tamto pierwsze, bardzo pozytywne wrażenie, zdecydowanie ułatwiało mi przeprowadzkę, jednak zdawałam sobie sprawę, że tym razem cel wyjazdu był inny – nie fiordy, a okolice Oslo, poza tym nie na wakacje, a na całe życie. I do tego nowego życia trzeba się solidnie przygotować, dopełnić formalności i odwiedzić kilka urzędów – tak w Polsce, jak i już w Norwegii – najlepiej od razu po przyjeździe.

Oczywiście trzeba również nauczyć się norweskiego. Przynajmniej w moim przekonaniu istnieje taka konieczność, nie wyobrażam sobie życia w kraju, którego obywatele posługują się niezrozumiałym dla mnie językiem. Pierwsza wizyta w norweskim urzędzie (próbowaliśmy załatwić kilka kwestii jeszcze wtedy, gdy mieszkałam w Polsce, a do Norwegii przyjeżdżałam na kilkudniowe wypady) zakończyła się niepowodzeniem. Mimo, że byłam z Norwegiem, nie udało nam się załatwić sprawy. Chodziło wtedy o zameldowanie i złożenie wniosku o norweski numer identyfikacyjny. Odsyłano nas od urzędu do urzędu, aż w końcu okazało się, że wszystko już zamknięte i było po sprawie. Wróciłam do kraju z niczym.

Upływający czas zatarł niemiłe wspomnienia i krótko po przeprowadzce (a minął zaledwie miesiąc od poprzedniej wizyty) na nowo i z wiarą w sukces podjęłam wyzwanie sprostania urzędniczym wymogom – tym razem jednak chciałam to zrobić sama. Ten typ tak ma, że woli sobie życie utrudniać. Oczywiście, jak można się było spodziewać, nigdy nie czułam się tak bezradna i zagubiona jak wtedy, gdy po raz pierwszy  i bez żadnego wsparcia przekraczałam próg norweskiego urzędu. Wprawdzie sama tego chciałam, ale to już inna kwestia. Pamiętam, że cały mój życiowy optymizm prysł jak bańka mydlana. Ba! Byłam przerażona! Tym bardziej, że mój angielski, co tu dużo ukrywać, pozostawia – co najmniej! – wiele do życzenia. I tu pierwsze, pozytywne zaskoczenie – norweska cierpliwość. Nie wiem, czy to ja mam tyle szczęścia, czy jest to cecha narodowa Norwegów, ale jeszcze nigdy, nikt nie wysłuchiwał mojego polsko – angielskiego  bełkotu okraszonego bezradną gestykulacją z taką uwagą i przejęciem. Co więcej – z wyrazem twarzy wydającym się potwierdzać chęć pomocy. Na ile chęć to szczera, a na ile urzędnicza poza – nie wiem. Na mnie podziałało – i to było najważniejsze. Stres odpuścił, a i mój angielski stał się jakby lepszy. O tym, że znam niektóre słowa, dowiedziałam się właśnie w trakcie tej wizyty. Co więcej, zostałam poproszona przez urzędnika o przetłumaczenie parze Polaków kilku kwestii. Byłam z siebie dumna. I mimo, że kolejki długie, a mi po raz kolejny już, nie udało się załatwić wszystkiego (w efekcie znowu zostałam odesłana z urzędu A do urzędu B, mimo, że z urzędu B wcześniej kazano mi udać się do A) to i tak ogólne wrażenia były bardzo pozytywne. Spotkałam kilku fajnych ludzi, dowiedziałam się wielu istotnych kwestii i przede wszystkim udowodniłam sobie, że można. Czułam, że to pierwszy, w rzeczywistości niewielki, ale w mojej świadomości co najmniej milowy krok do odnalezienia się w nowej rzeczywistości.

Od tego momentu życie w Norwegii stało się jakby łatwiejsze.

Next

Z dzieckiem do Norwegii

4 Comments

  1. Jestem pod wrażeniem:) Piękny styl ,życzę samych przyjemnych chwil :) Pozdrawiam – buziaczki

  2. SD

    Ja też jestem z Ciebie dumna kochana!!! Zawsze wierzyłam w Twój angielski. Pozdrowionka z „niby nie daleka”

    • Polka

      Dzięki! Ja nie wierzyłam w ogóle i w zasadzie nie wierzę nadal, ale jakoś to działa :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén