Kategoria: dziecko w Norwegii

Dziecko mieszkające w Norwegii z jednym rodzicem.

Z dzieckiem w Norwegii – w pojedynkę.

O tym, że „apostille” potrafi zdziałać cuda, a pisemne potwierdzenie sprawowania władzy rodzicielskiej – najlepiej sądowe i tłumaczone przysięgle – warto przygotować jeszcze przed wyjazdem z Polski… . Wpis dla tych z Państwa, którzy będąc rodzicem w pojedynkę, przeprowadzają się do Norwegii z dzieckiem. Samotny rodzic z dzieckiem w Norwegii.

Dziecko mieszkające w Norwegii z jednym rodzicem.

Samotny rodzic z dzieckiem w Norwegii – w urzędach nie zawsze będzie łatwo.

Parada Russ podczas obchodów święta konstytucji

Święto Russ – zakończenie szkoły średniej

Tak samo jak polscy maturzyści – są młodzi, właśnie wkraczają w dorosłe życie, podejmują decyzje dotyczące swoich dalszych losów – studiów i pracy. Różnią ich dwie kwestie. Pierwsza: norweski Russ na tym etapie życia zazwyczaj opuszcza rodzinny dom – raz i na zawsze. Owszem będzie odwiedzał rodziców, nadal może liczyć na ich wsparcie finansowe, ale na stałe do tego domu raczej nie wróci. Druga: sposób w jaki młodzież żegna się ze szkołą średnią i latami młodzieńczej beztroski. Innymi słowy trzytygodniowa balanga z przerwami na naukę i to na chwilę przed egzaminami. Tak zwane Święto Russ.

Koszykówka w Norwegii - drużyna Skjetten Basketball w trakcie meczu

Koszykówka w Norwegii

I tak oto Młody pochłania Norwegię całym sobą. Ledwo zdążyliśmy zapomnieć o strachu związanym z rozpoczęciem roku szkolnego, a On już hasa po norweskich boiskach, trenując zacięcie ukochaną koszykówkę. Klubu do którego dołączył, szukaliśmy długo i z trudem (koszykówka w Norwegii jest raczej mało popularna). Za to – na szczęście – blisko domu. Po opłaceniu licencji i zakupieniu stroju dla zawodnika (tak, tak – uczestnictwo w klubie to nie przelewki!) Młody stał się pełnoprawnym zawodnikiem Skjetten Basketball Sportsklubb!

Gimnazjum w Norwegii - Melvold ungdomsskole

Gimnazjum w Norwegii – dziecko w nowej szkole

To nie był dobry czas dla naszej trójki. Pierwsze chwile w nowej szkole (gimnazjum w Norwegii) okazały się trudniejsze, niż zakładaliśmy – Młody z hukiem odbił się od „norweskiej ściany”. Musiało boleć, bo pierwsze dwa dni okupione były łzami i stwierdzeniami typu: „może lepiej, żebyśmy wrócili do Polski”…

Jezioro Tretjernet

Z dzieckiem do Norwegii

Pełna obaw, ale i z niecierpliwością czekałam na ten moment. W końcu jest. „Młody” – syn mój 12- to letni dołączył do nas i od tej chwili we troje będziemy wieść nasz norweski żywot. Poza tym, że zaczynamy od kwestii najprostszych – pokazujemy Młodemu na czym to nasze nowe życie będzie polegało, przygotowujemy Go również do tego, co dla Niego najtrudniejsze – rozpoczęcia szkoły w Norwegii.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén